Historia nowotworowa

Chyba każdy ma w rodzinie bliższej lub dalszej historię  z nowotworem w tle. Ja też mam – moja szwagierka walczyła z rakiem piersi. Pamiętam ten dzień, kiedy szwagier zadzwonił – płacząc w słuchawkę po wizycie u lekarza…lekarz

Zastanawiałam się wtedy – jak ja bym to przeżyła. Szczerze mówiąc – nie wiem. Łatwo jest oceniać innych – jak samemu jest się zdrowym. Wydaje mi się, że nikt nie wie jak by zareagował – dopóki go osobiście taka sytuacja nie spotka (czego nie życzę nikomu). Mam wrażenie, że trudno by mi było podjąć walkę … bynajmniej na początku pewnie bym się załamała. Czy potem udało by mi się podnieść – pewnie tak – bo mam dla kogo żyć. Nie umiałabym się pogodzić z perspektywą pozostawienia swoich dzieci w tak młodym wieku…

W przypadku mojej rodziny – jak na razie – wszystko dobrze się skończyło. Operacja, rok leczenia, wzloty i upadki psychiczne – ale ogólnie Zośka się nie poddała! Można być z niej dumnym! Po kilku latach udało się jej zajść w ciąże i urodzić zdrowego synka! Teraz tym bardziej ma dla kogo żyć – i to naprawdę cieszy!