Wypowiedzenie z pracy – czy jest powód do płaczu?

Byłam korporacyjną mrówką w pewnej bardzo dużej firmie. Nie będę podawać nazwy – bo nie o to chodzi w tym wszystkim. O tym, że coś się dzieje – wiedzieliśmy od kilku miesięcy – niby wiadomo było, że wszystko może się zdarzyć – ale jakoś nie zdawałam sobie sprawy – że wypowiedzenie może dotyczyć mnie….

zmiany

Zamykali nasze biuro, jednocześnie otwierając nowe w pobliskim mieście. Myślałam więc, że po prostu się przeniosę. Aż nadszedł ten dzień – w którym i ja dostałam papiery. Szok, płacz i depresja.

Nie – wcale nie byłam w złej sytuacji finansowej. Oszczędności + odprawa pozwoliły by na rok bezstresowego poszukiwania pracy. Ale jakoś nie mogłam się pozbierać.

Dziś patrzę na to inaczej – sama nie miałabym odwagi odejść i pewnie po dziś dzień byłabym liczbą w tabelce moich przełożonych. A tak – zatrudniłam się w małej firmie – z niesamowitymi ludźmi. Mam trochę mniejszą pensję, ale nie muszę zostawać po godzinach w pracy i dojeżdżać do niej codziennie ponad godzinę. Co prawda – wiązało się to z przeprowadzką – ale znaleźliśmy z mężem dużo lepsze, wygodniejsze mieszkanie i do tego tańsze. Przeprowadziliśmy się z pomocą profesjonalnej firmy http://www.rwtrans.pl. Wszystko poszło szybko, sprawnie – a dziś jestem o wiele szczęśliwsza:)

Mnie musiało życie kopnąć – ale może warto czasem samemu podjąć wyzwanie i zmienić coś w swoim życiu;)