Zwariowany dzień

/Dziś miałam tyle zadań, że aż się dziwię, jak im podołałam. Do weterynarza z psem na szczepienie (mówiłam Wam już – że kupiliśmy ślicznego pieska – w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia,?), potem odwiedzić koleżankę, po drodze zakupy. Wszystko szło, jak z płatka, dopóki nie dostałam telefonu, że to właśnie dziś przyjeżdżają fachowcy z firmy SteelProfil Warszawa, doradzić nam te blachy trapezowe. Mój dach to już dawno wymagał wymiany, a skoro znalazłam ciekawą ofertę w tej firmie, co ostatnio szef z nich skorzystał – to zostawiłam wiadomość.pies

Jak na złość, akurat dziś przyjeżdżają, bo obok mają też innego klienta. Na szczęście udało się szybko wszystko załatwić panem ze SteelProfil i resztę dnia miałam już dla siebie i Alamy. Poszłyśmy na wspólny spacer. Alamie się bardzo podobało, bo wreszcie mogła się wyskakać i wyszaleć, a nie tylko ciągle na małym podwórku. Ja przy okazji poznałam te zakątki miasta, w które do tej pory się nie zapuszczałam. Dzień był w sumie bardzo udany, a biorąc pod uwagę, że w pracy nareszcie nadrobiłam wszelkie zaległości, udało się iść spać ze spokojną głową. Oby jak najwięcej takich owocnych dni. To taki psychiczny odpoczynek.