Archiwa kategorii: życie

Udany dzień

To był udany dzień, choć miałam sporo zadań do zrealizowania. W pracy wszystko poszło, jak z płatka. Szef był zadowolony z mojej pracy, a zespół pogratulował mi świetnej prezentacji. Dostałam premię, którą mogłam przeznaczyć na upragnione wakacje:-)))premia

Pomimo tego, ze to ja najczęściej szukam możliwości zmotywowania moich podwładnych – okazuje się, że na mnie różne motywacje też działają rewelacyjnie:)) W każdym razie do domu wracałam w bardzo dobrym nastroju, choć nie dało się ukryć, że cały dzień w pracy, do tego nadgodziny dały mi się jednak we znaki. W domu zajęłam się przygotowaniem obiadu, ponieważ mąż niedługo wracał z pracy. Odwiedziła mnie mama i porozmawiałyśmy. Podzieliłam się z nią wieścią o premii i zaczęłyśmy snuć plany, gdzie mogłabym z mężem wyjechać. Gdzie najlepiej spędzić wymarzone wakacje. Tak się zagadałyśmy, że mało nie przypaliłam mięsa, które smażyłam na obiad. Na szczęście obyło się tylko na niezauważalnej spaleniźnie na dnie garnka i masie śmiechu.

Mąż wrócił szybciej. Zjedliśmy razem obiad, a mama zaprosiła nas do siebie na weekend;-) Po drodze musiałam jeszcze porozmawiać z adwokatem – http://laskowska.org.pl/, ale ostatecznie wszystko dobrze się skończyło.

Generalnie niby nic – a jednak wiele szczęścia w około. Jak człowiekowi nie wiele potrzeba – żeby dzień okazał się wspaniałym:) Cieszmy się z każdej małej rzeczy!

Zwariowany dzień

/Dziś miałam tyle zadań, że aż się dziwię, jak im podołałam. Do weterynarza z psem na szczepienie (mówiłam Wam już – że kupiliśmy ślicznego pieska – w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia,?), potem odwiedzić koleżankę, po drodze zakupy. Wszystko szło, jak z płatka, dopóki nie dostałam telefonu, że to właśnie dziś przyjeżdżają fachowcy z firmy SteelProfil Warszawa, doradzić nam te blachy trapezowe. Mój dach to już dawno wymagał wymiany, a skoro znalazłam ciekawą ofertę w tej firmie, co ostatnio szef z nich skorzystał – to zostawiłam wiadomość.pies

Jak na złość, akurat dziś przyjeżdżają, bo obok mają też innego klienta. Na szczęście udało się szybko wszystko załatwić panem ze SteelProfil i resztę dnia miałam już dla siebie i Alamy. Poszłyśmy na wspólny spacer. Alamie się bardzo podobało, bo wreszcie mogła się wyskakać i wyszaleć, a nie tylko ciągle na małym podwórku. Ja przy okazji poznałam te zakątki miasta, w które do tej pory się nie zapuszczałam. Dzień był w sumie bardzo udany, a biorąc pod uwagę, że w pracy nareszcie nadrobiłam wszelkie zaległości, udało się iść spać ze spokojną głową. Oby jak najwięcej takich owocnych dni. To taki psychiczny odpoczynek.

W końcu wiosna

Ehh h- już nie mogłam się doczekać po tej zimnej zimie – pięknych słonecznych dni – kiedy można w końcu swobodnie pooddychać;)tupilapny

No i te tulipany, które są przepiękne i rozwijają się kilka dni na stole w wazonie – fantastyczna sprawa. Od razu widać – że wiosna się zbliża i że w końcu będzie wesoło:) Do tego są dość tanie – więc można je stawiać w sezonie co tydzień na stole i nie zbankrutować;) Dla mnie od razu daje to więcej sił do działania, do robienia rzeczy ważnych, do spotkania się z rodziną, do kochania! Bo kiedy na zewnątrz świeci słońce – szczególnie te pierwsze promienie po zimie – to człowiek odradza się do życia!!! A to dopiero daje kopa do działania!

Eksperci?

Ostatnio w firmie była dyskusja na temat przewagi jednych materiałów nad innymi. Na pewno powodem było to, że akurat szef zdecydował się na rozbudowę hali. W tej sytuacji firmy zaproponowały płyty warstwowe i blachy trapezowe jako sposoby na najszybsze wykonanie. I chyba nie wiedział co robi, jak zapytał nas o zdanie.burza mózgów

Nagle wiele osób okazało się ekspertami w tej dziedzinie. Płyty warstwowe może trochę mniej, ale blachy trapezowe stały się hitem. Myślałam że to się nigdy nie skończy. Blachy trapezowe na ogrodzenie, płyty na ściany – wiecie ile ludzie mogą mieć pomysłów? Na szczęście szef jednak zaufał profesjonalnej firmie – http://www.steelprofil.xyz/. Chyba go przeraziła tak duża ilość możliwości jakie my wymyśliliśmy. Jak mówiłam potem mojemu mężowi – to się śmiał. Ale sam stwierdził, że nawet nie miał pojęcia, jak wiele zastosowań mogą mieć właśnie płyty warstwowe czy blacha trapezowa. Nawet z ciekawości zaczął szukać o tym informacji, bo niedługo planujemy remont i stwierdził że być może dobrze byłoby te materiały wykorzystać…

Taka burza umysłów to fajna sprawa. W każdej dziedzinie. Nie bądźmy zadufani w sobie i nie myślmy – że tylko my wiemy najlepiej jak coś zrobić. Jak otworzymy się na ludzi – to życie może okazać się lepsze, łatwiejsze i bardziej kolorowe;)

Być dobrym w tym co się robi

Co powinien umieć dobry fachowiec? Na pewno znać swoją pracę. Ale czasem trafiają się ciekawe osoby które mają wiedzę większą niż tego się od nich oczekuje.ufać

Taki właśnie fachowiec pracował u nas w firmie podczas remontów. Pan na każde określenie od razu znał jego nazwy w innych językach. Ale jak to bywa trafiają się osoby które są niedowiarkami. Ja osobiście uważałam że to ciekawe, że ten pan tak lubi swoja pracę że uczy się określeń w innych językach. Ale moi koledzy zaczęli wątpić w to, czy faktycznie ma tak rozległą wiedzę. Zaczęli sprawdzać kilka słów, które wypowiadał, przede wszystkim tych rzadko spotykanych. Poprosili pana, żeby im na kartce napisał niektóre słowa. Dał im napisane uretaanielementti, mineraalivillaelementti i polyuretaanielementti. Moi koledzy zaczęli sprawdzać, i niestety okazało się że bezpodstawnie mają wątpliwości. Te słowa to faktycznie zwroty stosowane w budownictwie, a pan potem jeszcze im je bez problemu przetłumaczył. Koledzy sprawdzali na stronie http://fasmer.fi/ i okazuje się że wszystko się zgadza.

Czasami nie wierzymy w ludzi po prostu – bez powodu. Z drugiej strony stare mądre przysłowie mówi – że kontrola najlepszą formą zaufania. Albo że jak ma się dobre serce – to trzeba mieć twardą dupę… no cóż – czasem warto ufać ludziom po prostu!

Dzieci przyszłością narodu

Mam dwójkę! Kiedy jeszcze pracowałam w mojej „fantastycznej” korporacji i zaszłam w drugą ciąże – miałam bardzo ciekawą rozmowę z moją bezdzietną szefową (wiecie – taki typ kobiety „sukcesu”…),ciaza

„- To co byś wolała? chłopca czy dziewczynkę?

– No wiesz – mam już chłopca, więc chciałabym tym razem dziewczynkę, ale z drugiej strony – jak teraz nie będzie dziewczynki to pewnie będziemy jeszcze raz próbować w niedalekiej przyszłości;)

-No coś Ty! Zwariowałaś? Trójka dzieci????”

No i co sądzicie? Ja dziś mam dwójeczkę – i chłopca i dziewczynkę – ale nie mówię NIE jeśli chodzi o trzecie. Dzieci są przecież przyszłością! Po co miałabym żyć, jak nie dla dzieci? Co ja bym robiła całymi dniami i wieczorami? Nie jestem w stanie pojąć, co robiłam zanim urodziłam moją pierwszą pociechę.  Przecież to życie musiało być nudne, pozbawione celu, radości, poczucia spełnienia…

Nie potępiam ludzi, którzy mają inne zdanie niż ja i nie chcą mieć dzieci. Ale też ich nie rozumiem. To dzięki dzieciakom codziennie rano wstaję z uśmiechem na ustach-)

Pieniądze szczęścia nie dają?

Kiedy słyszę to przysłowie – pieniądze szczęścia nie dają – myślę o tych wszystkich głodujących dzieciakach – np. w Afryce…. Z drugiej strony – co dadzą pieniądze w sytuacji choroby – szczególnie nieuleczalnej?pieniądze

Człowiek, który jest zdrowy i ma co włożyć do garnka – nie zdaje sobie sprawy – ile ma szczęścia. I często nie jest w stanie zrozumieć tego – dopóki nie straci jednej z tych rzeczy. I niby ja to wiem. Ale co z tego – jeśli na co dzień się o tym nie myśli i nie docenia się tego, co się ma? Dla mnie dziś problemem było odebranie lodówki z serwisu, że niby to moja wina – że się zepsuła – no i nie chcieli mi jej odwieść… Zamówiłam transport przez internet http://www.transerwis.pl/– przewóz mebli Warszawa – i sobie z tym poradziłam, ale ile nerwów zjadłam bez sensu? Czy marnowanie energii na takie pierdoły jest normalne? Nie szkoda czasu (nie mamy go w ilości nieograniczonej!)?

Tak sobie myślę  – że może i pieniądze nie dają tego szczęścia prawdziwego- ale bez nich na pewno też nie jest łatwiej i należy chyba znaleźć odpowiednio złoty środek – czyli nie popadać ze skrajności w skrajność. Doceniajmy to co mamy, zanim to stracimy!

Wypowiedzenie z pracy – czy jest powód do płaczu?

Byłam korporacyjną mrówką w pewnej bardzo dużej firmie. Nie będę podawać nazwy – bo nie o to chodzi w tym wszystkim. O tym, że coś się dzieje – wiedzieliśmy od kilku miesięcy – niby wiadomo było, że wszystko może się zdarzyć – ale jakoś nie zdawałam sobie sprawy – że wypowiedzenie może dotyczyć mnie….

zmiany

Zamykali nasze biuro, jednocześnie otwierając nowe w pobliskim mieście. Myślałam więc, że po prostu się przeniosę. Aż nadszedł ten dzień – w którym i ja dostałam papiery. Szok, płacz i depresja.

Nie – wcale nie byłam w złej sytuacji finansowej. Oszczędności + odprawa pozwoliły by na rok bezstresowego poszukiwania pracy. Ale jakoś nie mogłam się pozbierać.

Dziś patrzę na to inaczej – sama nie miałabym odwagi odejść i pewnie po dziś dzień byłabym liczbą w tabelce moich przełożonych. A tak – zatrudniłam się w małej firmie – z niesamowitymi ludźmi. Mam trochę mniejszą pensję, ale nie muszę zostawać po godzinach w pracy i dojeżdżać do niej codziennie ponad godzinę. Co prawda – wiązało się to z przeprowadzką – ale znaleźliśmy z mężem dużo lepsze, wygodniejsze mieszkanie i do tego tańsze. Przeprowadziliśmy się z pomocą profesjonalnej firmy http://www.rwtrans.pl. Wszystko poszło szybko, sprawnie – a dziś jestem o wiele szczęśliwsza:)

Mnie musiało życie kopnąć – ale może warto czasem samemu podjąć wyzwanie i zmienić coś w swoim życiu;)

Historia nowotworowa

Chyba każdy ma w rodzinie bliższej lub dalszej historię  z nowotworem w tle. Ja też mam – moja szwagierka walczyła z rakiem piersi. Pamiętam ten dzień, kiedy szwagier zadzwonił – płacząc w słuchawkę po wizycie u lekarza…lekarz

Zastanawiałam się wtedy – jak ja bym to przeżyła. Szczerze mówiąc – nie wiem. Łatwo jest oceniać innych – jak samemu jest się zdrowym. Wydaje mi się, że nikt nie wie jak by zareagował – dopóki go osobiście taka sytuacja nie spotka (czego nie życzę nikomu). Mam wrażenie, że trudno by mi było podjąć walkę … bynajmniej na początku pewnie bym się załamała. Czy potem udało by mi się podnieść – pewnie tak – bo mam dla kogo żyć. Nie umiałabym się pogodzić z perspektywą pozostawienia swoich dzieci w tak młodym wieku…

W przypadku mojej rodziny – jak na razie – wszystko dobrze się skończyło. Operacja, rok leczenia, wzloty i upadki psychiczne – ale ogólnie Zośka się nie poddała! Można być z niej dumnym! Po kilku latach udało się jej zajść w ciąże i urodzić zdrowego synka! Teraz tym bardziej ma dla kogo żyć – i to naprawdę cieszy!

Nieco w innym klimacie, czyli jak zaoszczędzić na rzeczy ważne

Myślałam że dzisiaj wciąż buduje się wszystko tak jak kiedyś. Cegły, betoniarka, i przede wszystkim dużo czasu, żeby to wszystko stanowiło całość tak jak się tego oczekuję. Jak w związku z tym, że sami akurat budujemy dom  – zaczęłam się wgłębiać w tematykę materiałów budowlanych, byłam po prostu zaszokowana tym, co dzisiaj można znaleźć na rynku… A ile można zaoszczędzić na rzeczy naprawdę ważne???pieniądze

Moją największą uwagę przykuły płyty warstwowe, które stosuje się dzisiaj do stawiania takich obiektów jak hipermarkety czy podobne. Już teraz wiem jak to możliwe, że powstają one w tak szybkim czasie. Okazuje się też, że w normalnej budowlance – stosując płyty warstwowe czy tanie blachy–  koszty budowy są o wiele niższe. Dzisiaj wykorzystuje się je także do budowy domów, dlatego my z mężem podjęliśmy decyzję o tym, że nasz zostanie właśnie w ten sposób postawiony. Mam nadzieję, że uda się nam bez problemu szybko do niego wprowadzić. A jak liczyliśmy, oczywiście tak wstępnie… to oszczędności będą takie że wystarczy na umeblowanie i jeszcze na parę innych rzeczy. Mąż żartuje, że płyta warstwowa pozwoli mu chyba od razu postawić garaż, który był w nieco dalszych planach… zobaczymy – może się uda.